Wojtusia-świat

O dzieciństwie mojego synka i …troszkę o mnie

Zmiany

Zapraszamy w nowe miejsce na blogspocie. jednak się zdecydowałam na przeprowadzkę

karro31.blogspot.com

2 maja

Rano parking zastawiony przed moim domem, co oznacza, że mało kto wyruszył dziś do pracy. Cóż, mnie się trafiło to szczęście i po urlopie w poniedziałek i wtorek musiałam dziś się wstawić. Mam co robić, mnóstwo pracy ale jakoś weny brak, dziwna cisza mnie rozprasza.
Wojtuś zadowolony, biega od rana do nocy, gada ciągle po swojemu, pokrzykuje, piszczy, dryguje całym domem. Jeździ z tatą rowerem, siedzi z tyłu na krzesełku i ciągle mówi do taty tam,tam,tu i pokazuje rączką gdzie mają jechać, szkoda tylko, że tata nic nie widzi:) To samo jest jak jadę z nim autem, siedzi z tyłu i się wykłóca, że tam, tu, nie tu itd:) Normalnie prawdziwy kierownik mi rośnie:) Tata zaparł się na naukę pływania i oswajania z wodą, chodzą co tydzień na basen. ja dostałam zakaz, bo podobno przy mnie mój syn się rozprasza, robi się płaczliwy i tarci odwagę. No cóż, niech im będzie, na razie niech sobie razem pływają.
Wojtuś dostał się do przedszkola, zebranie rodziców w czerwcu.
Nie wiem czy pisałam, ale byliśmy u logopedy, który stwierdził u Wojtka nieznaczne opóźnienie w rozwoju mowy czynnej, od lipca (bo oczywiście wcześniej nie ma miejsc) będziemy chodzili na ćwiczenia pobudzające mowę. Pani logopeda obiecała, że zanim pójdzie od września do przedszkola jego mowa się rozbuja. Poczytałam trochę o tych opóźnieniach i zaczęłam się martwić, że w przyszłości Wojtuś może mieć trudności z czytaniem i pisaniem co się często zdarza w takich przypadkach. I po co ja czytałam….teraz będę się martwić na zapas.

Słonecznie

4

Po pierwsze odnieśliśmy sukces smoczkowy. Poczytałam w necie o sposobach na odzwyczajenie dziecka i wybrałam sposób z obcięciem gumki. Mieliśmy 4 smoki, 3 poucinałam wieczorem jeden schowałam na wszelki wypadek gdyby w nocy zaczęła się jakaś mega czarna rozpacz. Wojtuś śpi z maskotkami, uciętego smoka wrzuciłam mu na poduszkę jakby nigdy nic, jak go znalazł, powiedziałam, że mu miśki obgryzły:) Poszedł spać bez, w nocy się obudził z płaczem, dałam mu tego popsutego smoka, rzucił nim, walnął miska w łeb i poszedł spać. Następnego wieczoru znowu szukał smoka, znalazł i wytargał miśka. Trzeciego miał kryzys w dzień, popłakał i wyrzucił wszystkie zabawki ze złością z łóżka. I na tym się skończyło,od ponad tygodnia żyje bez smoka. Walają się jeszcze te obgryzione, ale nie jest nimi zainteresowany. Troszkę był obrażony na swoje misie, ale chyba mu już przeszło.

Poza tym cieszymy się wiosną, w końcu można spędzić więcej czasu na powietrzu. mamy wręcz problemy, aby zaciągnąć Wojtka z powrotem do domu bez wrzasków, protestów i płaczu. Musimy uciekać się do forteli i małych przekupstw aby godnie opuścić plac zabaw.

Notatki w biegu

1

Tak bardzo chciałabym pisać częściej, ale po prostu nie da sie. O ile mogę wieczorem poczytać co się dzieje u naszych wiernych Czytelników o tyle nie mam nerwów do robienia wpisów na naszym blogu ze smartfona.
Nasi świąteczni goście przywiezli dla nas oprócz prezentów i miłych życzeń również zarazki, mi nie zaszkodziły, ale Wojtuś jak to Wojtuś, zaczął pokasływać. Na szczęście szybko mu przeszło. Odkryłam, że ma uczulenie na wszystkie potrawy zrobione na kostce rosołowej. Gdy ja gotuje to nawet dla nas jej nie używam, ale moja mama owszem. Ona nie wyobraża sobie jak można gotować bez użycia kostki, przecież nie ma smaku itd, tak jakby przyprawy w ogóle nie istniały. Pod tym względem moja mama jest niereformowalna. No ale jak Wojtka po raz kolejny nagle wysypało, zrobiłam dochodzenie i babcia się przyznała, że dodała po swojemu do garnków. Troszkę się zezłościłam…na tyle, że już się dogadałyśmy, że kostkom rosołowym mówimy stanowcze nie i koniec.
Poza tym przez kolejną wysypkę przetestowaliśmy kilka kremów dla alergików . Uważam, że idealnego nie ma, wszystko schodzi jedynie po maści sterydowej Triderm, no ale tego nam Pani zabroniła stosować na buzi. Obecnie po Oilatum, które było takie sobie stosujemy Emolium krem barierowy, trochę lepiej to wygląda.
Pomału oduczamy Wojtusia łażenia ze smoczkiem w buzi, do zasypiania jeszcze mu nie zabieram, bo się budzi w nocy i szuka go z płaczem, w dzień za to upycham po różnych dziwnych kątach aby go nie znalazł.
Dzięki temu mój syn od paru dni chodzi bez smoka w ogóle za to z paluszkami w buzi, już nie wiem co gorsze.

Przygotowania

1

Wszyscy narzekają na brak świątecznej atmosfery i zimę. My jednak pomimo padającego śniegu szykujemy się do Świąt Wielkiej Nocy. W domu trwają gorączkowe przygotowania, ciężko wszystko ogarnąć gdy ani ja ani mąż nie mamy urlopu. Tak więc popołudniami pracujemy nad ogarnięciem domu, część zakupów zrobiona, jeszcze dziś druga tura nalotu i ruszamy z gotowaniem. Pomimo, że zawsze te wariackie ruchy mnie męczą to je lubię. Cieszę się, że dom będzie pełen gości, będzie gwarno i wesoło. Dla mnie czas świąteczny to czas spędzony w rodzinnym gronie, przyjeżdża rodzina mojego męża i moja, zawsze jest zastawiony stół przy którym siedzimy cały dzień z przerwami na spacer, wizytę na cmentarzu u naszych najbliższych, których już z nami przy tym stole nie ma.
Jutro pierwszy raz Wojtuś będzie robił pisanki, jak znajdziemy czas to pochwalimy się czy się udały.

Wszystkim Czytelnikom składamy najserdeczniejsze życzenia zdrowych,
radosnych i spokojnych świąt Wielkiej Nocy.

Pourlopowo

Pourlopowo, znaczy boleśnie dla mnie:( Powrót do pracy po tygodniu laby był katastroflany, mnóstwo obowiżków od razu od 8 rano, zaległe e-maile, przyjemne i mniej przyjemne, ohyda.
Obiecałąm sobie, że na wolnym będę odpoczywać i tak było. Jednak starczyło mi czasu na zabawy i spacery z Wojtkiem, czytanie zaległych lektur i uwaga…pomycie okien, popranie dywanów i tapicerek. A tak się zarzekałam, że nic nie będę robiła…ale jednak lubię mieć w miarę ogarniętą chałupę. Po urlopie stwierdziłam, ze to za mało, gdyby nie konieczność zarabiania kasy mogłabym posiedzieć z dzieckiem w domu. Wiem, że bardzo dużo tracę, a on tylko teraz jest taki i ten czas już nie wróci. Tym bardziej było przykro wracać. Choć z drugiej stony mały też potrafi dać w kość i wieczorami padałam ze zmęczenia. Ale to inny rodzaj zmęczenia:) Wciąż borykamy się z napadami astmy, tym razem udało nam sie obejść bez pogotowia i szpitala dzięki temu, że sama mu od razu pozwiększałam dawki wziewów, na kontroli w tym tyg lekarka nas pochwaliła, kazała sie nie bać wziewów tylko od razu zwiększać jak widzę, że sie zaczyna coś dać. Widze w końcu efekety więc będziemy sie słuchać zaleceń. Byle do wiosny…wiem,wiem wszyscy na nią czekają z utęsknieniem. My z Wojtkiem baaardzo, brakuje nam słońca i już! A ja chce na urlop, o!

Prezent

Dziewczyny wszystkiego najlepszego z okazji naszego święta. Życzę Wam i sobie dużo cierpliwości do naszych maluchów, rozciągnięcia dobry, aby nam na wszystko starczało czasu i wiosny w sercu:)
A ja zrobiłam sobie super prezent, choć jestem jeszcze w pracy. Ostatnie minuty. Idę na tygodniowy urlop!!! I nie mam zamiaru spędzić go na myciu okien i porządkach, będę odpoczywać, odpoczywać i tylko to. Taki mam plan. Życzcie mi powodzenia:)

I na co mi było cieszyć się, ze zdrowi. W czwartek katar, w piątek kaszel, w sobote pogotowie. Znowu ten zastrzyk z dexavenu i skierowanie do szpitala jeżeli się nie poprawi w ciągu 2 godzin. Poprawiło się trochę, lekarka chciała i tak dać małego na oddział, ale sie nie zgodziliśmy. Zwiększyła nam dawki wziewów o 100%, dodała leki inne. Wracałam do domu pewna, że dziecku się poprawi po takich końskich dawkach, nie chciałam, żeby go jeszcze kłuli w szpitalu, podawali ten dexaven itd. Na szczęście na kontroli w niedziele okazało się, że miałam racje, było dużo lepiej. Dzisiaj moje dziecko wykończyło mnie swoją energią, cały dzień sie bawiliśmy, już brakowało mi pomysłów jak go zająć, żeby sie nie nudził. Zakupiłam rano klej, bibułę, kolorowanki nowe i cieliśmy, kleiliśmy pół dnia. Jutro wracam do pracy, ale Wojtuś już sobie z babcią poradzą.
Muszę się pochwalić, że synek już coraz więcej mówi, po swojemu i czasem ciężko go zrozumieć, ale powtarza:) Buzia mu się nie zamyka większość dnia, no chyba, że akurat fajna baja jest. m

zajęci

1

Śniegi stopniały, dziecko zdrowe (odpukać) więc wróciliśmy do aktywnego życia. Pojawiliśmy się ponownie na zajęciach w klubie malucha i Wojtuś przez całe okrągłe 10 minut tańczył i klaskał z dziećmi jak prosiła Pani. Po 10 minutach zajął się sobą, zabawkami i tym na co miał ochotę, ale i tak poczułam, że jest lepiej. Do września z pewnością nauczy się zabawy z Panią, bęzie się słuchał i robił to o co Pani prosi, przynajmniej się łudzę:)
Poza tym odwiedzamy zaprzyjażnione maluchy i robimy bałagan nie tylko w naszym mieszkaniu:) Na szczęście moja przyjaciółka z trójką dzieciaków jest wyrozumiała, no i z pewnością przyjadą niedługo z rewizytą i u mnie przejdzie tornado.
W tej chwili Wojtek jest z tatąna kulkach. Dużo ostatnio się słyszy negatywnych opinii na ten temat, że bakterie, że wirusy itp. Mam mieszane odczucia, ale puściłam dziecia. Tydzień temu byliśmy w innym mieście, robiliśmy duże zakupy i widzieliśmy tam miejsce zabaw dla maluchów. Była niedziela i szalało ich w środku chyba z 50 tka sztuk. Odpuściliśmy, bo bezsensu. U nas w mieście jest dużo bardziej kameralnie, nawet ja mogę sie bawić, chociaż tyłek ledwo mi przechodzi przez te zjeżdżalnie.
Mam nadzieję, że dziecko wróci zadowolone i zdrowe:)

Znikajacy śnieg

1

Ku rozpaczy Wojtusia znika śnieg. Gdy ponownie nad ranem pojawia sie biały puch moje dziecko skacze przy oknie zadowolone i krzyczy ziu, co oznacza zjeżdżanie:) W domu dalej broi i…zaczyna sie przekomarzać,gdy nakazuje mu zejść z mebli i usiąść, uśmiecha się jak aniołek i wskazuje paluszkiem na kanapę z pytaniem tiu,tiu? Nasze spacery są trochę spokojniejsze, wczoraj udało nam się nawet zrobić zakupy w kilku sklepach i to całkiem sprawnie:)normalnie rośnie mi mądry chłopczyk. Babci daje popalić, ale jest do niej bardzo przywiązany,aż czuje sie zazdrosna czasami,wiem,wiem, głupie:) Wojtuś coraz więcej mówi,co prawda pojedyncze wyrazy ale dogadujemy się. A dziś mam plan robić moim synem faworki, pewnie później będę sprzątać do późnych godzin, ale co tam….zawsze to nowe atrakcje dla malucha.


  • RSS